Planując wyjazd do Szczecina zastanawiałem się gdzie przenocować i wpadła mi do głowy myśl – a może tak Ładoga…?
Ilekroć, podczas wcześniejszych wizyt przejeżdżałem obok przystani gdzie cumuje ten rosyjski statek, przez moment przelatywała mi przez głowę taka myśl. Później jednak zapominałem i noc spędzałem w „standardowym” hotelu.
Tym razem było inaczej. I przygoda była ciekawa.
Sam statek z przystani wygląda niepozornie, jednak po wejściu na pokład ukazuje przytulne i ciekawe wnętrza. Przywitała mnie pani recepcjonistka i rzeczowo poinformowała mnie o rozkładzie kajut, wręczyła klucz. Zacznę od opisu kajuty…
Jako typowy szczur lądowy nie bardzo bowiem potrafiłem sobie wyobrazić jak może wyglądać pokój hotelowy na statku wycieczkowym. Bo trzeba tu wspomnieć, że Ładoga jest statkiem wycieczkowym – i to niemłodym – bo 55-letnim.
Jeśli szukacie przestronnych i obfitujących w atrakcje pokoi hotelowych – odradzam nocleg na Ładodze. Jeśli jednak chcecie „inaczej niż zwykle” przenocować, podczas pobytu w Szczecinie – powinniście zaspokoić ciekawość. Kajuta, fakt, faktem – malutka. Dwa łóżka, stolik nocny, szafa i już. Jest oczywiście telewizor, telefon i …. Łazienka. No właśnie w łazience czeka Was pewna niespodzianka… ale tę tajemnicę odkryjcie sami…
Reasumując temat kajuty- ciasno ale czyściutko i schludnie. I do tego - zasnąłem błyskawicznie dzięki delikatnemu kołysaniu na wodzie. Spało się wspaniale. Ale zanim spanie – jeszcze kolacja.
Restauracja urządzona bardzo ciekawie. Wystrój, dywany, pięknie malowane ściany, krzesła – wszystko utrzymane w dobrym stylu, wiele elementów wyposażenia wskazujących na rosyjskie pochodzenie statku. Elegancji całości dodaje kryształowy żyrandol.
Tutaj wspomnę o obsłudze – medalowo – drogie Panie – pozdrawiam serdecznie!
Miałem przyjemność skosztować specjalności szefa kuchni. Na przystawkę zjadłem „Pielmienie syberyjskie”. Niewielkie pierożki z mięsnym nadzieniem. Farsz przyprawiony był w sposób przypominający mięso baranie, jednak tutaj serwowana potrawa była z farszem wieprzowo-wołowym. Ten sposób przyprawienia pierożków pasuje idealnie do tej potrawy. Polane wyśmienitym sosem śmietanowym. Palce lizać.
Na drugie danie polecono mi inną specjalność Ładogi – „Szaszłyk po ormiańsku” podany na pilawie ryżowym z zasmażanym szpinakiem i gotowanymi na parze brokułami. Mięso wieprzowe z cebulą, boczkiem i ostrą papryką. Pikantna doskonałość.
Na deser nie było już miejsca. Za to pani kelnerka zaproponowała mi herbatę po rosyjsku. Idealnie zwieńczenie całego posiłku – herbata z konfiturą wiśniową oraz kieliszkiem nalewki wiśniowej... Dodam tylko, że restauracja może też pochwalić się bogatą kartą win.
Śniadanie – szczerze mówiąc – raczej skromne. Za to utkwiła mi w pamięci kawa. Nie jakaś tam lura podawana w hotelach do śniadania– rewelacyjna, mocna, aromatyczna – jeśli dobrze zapamiętałem – Cafe Malongo.
Podsumowując mój pobyt na Ładodze – bardzo się cieszę, że w końcu zdecydowałem się tam przenocować i skosztować specjałów kuchni rosyjskiej. Jeśli szukacie Państwo oryginalnego miejsca na uroczystość, szkolenie, obiad z rodziną – gorąco polecam. Nocującym zapadną w pamięć oryginalna kajuta i przyjemne kołysanie do snu.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zawitam na pokład Ładogi. Polecam!
Jarosław Mankiewicz
Statek ŁADOGAul. Jana z Kolna, SzczecinTel. 091 434 57 00